
Jest miejsce. Są ludzie. To na początek:)
Przy okazji lektury nowego, internetowego, kulturowo ukierunkowanego Dwutygodnika, za którego powstanie odpowiedzialny jest Polski Instytut Audiowizualny wpadł mi w oko artykuł Katarzyny Tórz "O mylności aktualności". Doskonale opisuje on kwestię wizualnej wiarygodności i problem aktywności odbiorcy telewizyjnych wiadomości.
Do zgłębienia tematu zachęciło mnie określenie mimikra medialna poruszone przy okazji reklamy serwisu The Onion News Network, który konstruowany z całym medialnym przejęciem pokazuje w krzywym zwierciadle mechanizm funkcjonowania mediów, a zwłaszcza newsów telewizyjnych. Dobry pomysł na badanie granic - tego w co wierzymy, a w co nie w sytuacji, w której informacje sprzedaje "profesjonalna" internetowa telewizja.
Od dawna zastanawiałam się jak konstruktywnie prowadzić zajęcia z młodzieżą w nurcie ładnego pojęcia jakim jest świadomy odbiór telewizji. I w tym serwisie pośrednio leży odpowiedź i źródło materiałów do analizy. Absurdalne często informacje podane są w całym telewizyjnym sosie, z zachowaniem wszystkich zasad i sztuczek serwisów informacyjnych. Czasami można się nabrać, choć poczucie humoru towarzyszące prezentacjom pozwala zwęszyć drwinę. Polecam do przestudiowania łącznie z telewizyjnym sklepem, oferującym m.in. toster funkcjonujący nierozerwalnie z laptopem przez USB.

Warsztat w Muzeum Narodowym w Krakowie przeznaczony dla dzieci w wieku 8-14 lat był obszerniejszy, zarówno jeśli chodzi o bogactwo ekspozycji jak i ilość tematów do tzw. przepracowania. Tłem zajęć była wystawa "Pierwszy krok w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej", w skład której wchodzą prace artystów tkj. Andy Warhol, Eric Fischl, Andreas Slominski, Nobuyoshi Araki, Mike Kelley, Miquel Barcelo, Francesco Clemente, David LaChapelle, Sherrie Levine, Pfilip Taaffe. Przy okazji prac każdego artysty dzieci miały zadanie do wykonania.
Warsztat koncentrował się na trzech najważniejszych osobistych przestrzeniach - ja, inni i miasto, w którym żyję. Aparaty fotograficzne były m.in. po to, by w kontekście porterów Andy Warhola dzieci miały okazję stworzyć swój własny, zaprezentować swoje mocniejsze i słabsze strony, stworzyć autoreklamę. Eric Fischl miał pomóc w kwestiach komunikacyjnych i relacyjnych, dzieciaki uczyły się dostrzegać uczestników każdej codziennej interakcji wraz z całym zapleczem odmiennej wiedzy i emocji.
Dzieci "zamykały" Kraków w butelce, podobnie jak Mike Kelly zamknął w swojej videoinstalacji fikcyjne miasto z komiksu o Supermanie. Próbowały wielozmysłowo objąć miasto, skoncentrować się na charakterystycznych krakowskich obrazach, dźwiękach, smakach i zapachach.
Najciekawsza okazała się konfrontacja przy okazji prac Słomińskiego - dzieci miały za zadanie wymyśleć dziwne, nietypowe zastosowania normalnych przedmiotów, typu gaśnica, która może służyć np. do ubijania śmietany. Poradzili sobie świetnie.
Warsztat okazał się za długi jak na jeden raz więc pojawiły się plany stworzenia cyklu, składającego się z trzech tematycznych zajęć. Mimowolnie idziemy w stronę psychologii, w stronę warsztatów, które w normalnych warunkach szkolnych często wydają się sztuczne, czyli rozmowy o problemach z dorastaniem, używkami i konfliktach/komunikacji z szeroko rozumianym gronem dorosłych. Prace artystów współczesnych idealnie pozwalają młodym ludziom skonfrontować się z trudnościami, których doświadczają na co dzień. A media są lustrem i pilnują aby nie wchodzić w generalizacje typu: "moja koleżanka, kolega...". Media gwarantują egocentryzm, a więc dzięki nim koncentrujemy się jedynie na własnych doświadczeniach.
Pora na uzupełnienie dokumentacji z warsztatów w Muzeum Historii Fotografii i kilka słów podsumowania. Po edukacyjno-medialnych inspiracjach holenderskich udało się ostatecznie przełożyć tego typu zajęcia na polski grunt. To był eksperyment i swoje funkcje spełnił. Oczywiście łatwo nie było, chociażby z tego powodu, że w przypadku medialnych warsztatów niezbędny jest sprzęt, a nie wszystkie instytucje są go w stanie zapewnić. Z tego powodu nie każdy miał dostęp do zajęć.
Warsztaty pokazały jak o wiele łatwiej jest rozmawiać o kontekstach, wyobraźni i skojarzeniach przez pryzmat aparatu fotograficznego i pierwszych kolorowych fotografii. Pokazały jaką wielką siłę ma sprzęt i jak można go użyć w działaniach rozwojowych z dziećmi. W końcu dostarczyły informacji o tym jak szybko zmieniają się medialne umiejętności młodych ludzi, jak silne są medialne automatyzmy i jak wcześnie trzeba zadziałać aby je dobrze ukierunkować, a jednocześnie nie zatracić wizualnej spontaniczności u młodych ludzi.
Dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że dało się wyciągnąć te wnioski. Uczestnikom zwłaszcza:)
Wszystkim zainteresowanym wprowadzaniem informatycznych pomocy na trudny grunt edukacji polecam odbywającą się w dniach 23-24 kwietnia w Krakowie konferencję pt. Technologie informacyjne w warsztacie nauczyciela, organizowaną przez tamtejszy Uniwersytet Pedagogiczny.
Wszystkie niezbędne informacje podane są na stronie konferencji. Termin zgłaszania referatów minął wczoraj, ale uczestniczyć wciąż można:) A sadząc po krótkim opisie tematyki zapowiada się interesująco, zwłaszcza w obszarze: Technologiczna awangarda w edukacji: wykorzystanie gadżetów hardware'owych i software'owych. Będzie o blogach, podcastach, Second Life i ich zastosowaniu w wspomaganiu rozwoju ucznia. Czekamy z niecierpliwością:)
W poniedziałek i wtorek odbyły się pierwsze interaktywne warsztaty w Muzeum Historii Fotografii dla grup młodszych (9-13) i starszych (15-18). Oto i wstępne spontaniczne wnioski w oczekiwaniu na fotograficzną dokumentację:
- miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę - zwłaszcza dla grupy starszej/popołudniowej: na zewnątrz ciemno, w Muzeum cisza i punktowe światło w salach, Autochromy bez dziennego światła wydawały się bardziej wyraziste ( i od razu pierwszy odnośnik do standardów cyfrowego postrzegania kolorów przez dzieci - jeden z uczestników rozglądając się po ekspozycji - dla niewtajemniczonych napiszę, że Autochromy to pierwsze kolorowe fotografie - stwierdził: "ale te zdjęcia nie są kolorowe"!)
- w młodszej grupie zdecydowanie bardziej niż w starszej dało się zaobserwować większy rozdźwięk w zakresie umiejętności skojarzeniowych, wrażliwości emocjonalnej i spostrzegawczości uczestników, trudny orzech do zgryzienia na raz następny pod kątem ujednolicenia stopnia trudności przekazywanych treści
- spojrzenie na fotografie i film przez pryzmat wykorzystania ich do czegoś celowego jest dla większości dzieciaków nowością, kolejny dowód na potrzebę edukacji medialnej, chociażby po to by zminimalizować schemat: nakręćmy jakiś filmik, tylko zróbmy to po coś ale po co?
- najpiękniejsza konfrontacja z tym co dzieciaki myślą o emocjach, sposobach ich wyrażania i roli jaką pełnią w naszym postrzeganiu pojawiła się w trakcie gry interaktywnej (młodzież miała za zadanie wybrać i sfotografować Autochromy na ekspozycji, które mówią im o pewnych emocjach, albo je przedstawiają a potem pozostałe osoby zgadywały jakie emocje są tematem wybranych zdjęć - kompletny rozjazd już na poziomie radości-smutku, a dodam że na tablicy były rozpisane emocje do wyboru;
materiał audiowizualny jest idealny do pracy z tym tematem bo żadne dziecko (chyba że bardziej refleksyjne albo myślące o byciu psychologiem;) nie lubi bądź nie potrafi o nich po prostu mówić,
- techniczne opanowanie sprzętu bardzo rożne, były osoby bardzo zaawansowane ale też takie z niezłym sprzętem ale nie wgłębiające się zbytnio w jego możliwości, czyli uczestnicy pt. po prostu robię zdjęcia,
- to co najbardziej motywuje dzieciaki to gra i wyzwania, a już poszukiwanie zdjęć na podstawie zagadki/metafory strasznie mobilizowało (nauka na następny raz - dla młodszych grup łatwiejsze zagadki:)
- o ile bycie fotografem w tej rzeczywistości jest prostsze o tyle model to już nie taka wdzięczna rola, trzeba się poddać, posłuchać kogoś innego, zaprezentować w śmielszy sposób - jeszcze jeden pretekst i potwierdzenie, że praca z mediami zachęca do aktywności te dzieciaki, które przez większą część zajęć są wycofane
- cieszy zainteresowanie rodziców, dopytywali o kolejne inicjatywy.
Zawsze miałam przekonanie, że tego typu warsztaty są dokładnie w połowie drogi między psychologią i mediami, ale nie przypuszczałam, że te sfery aż tak się będą przenikać, że media w prosty sposób uruchamiają rzeczy, o których na tzw. normalnych zajęciach z psychologiem dzieciaki nie mówią w sposób tak otwarty, refleksyjnie oceniając swoje "oko".
Wyostrzenie zmysłu obserwacji i praca na sobie z pozycji fotografa i modela daje uczestnikom wiele do myślenia, a mnie wciąż zaskakuje potencjał tych zajęć:) (ciągle nie w pełni wykorzystany).
Póki co mały impuls. Idąc na spotkanie z ekipą z Muzeum Narodowego w Krakowie pomyślałam jaką fantastyczną wizją byłoby przygotowanie warsztatów do wystawy Pierwszy krok... w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej. A dlaczego? Warhol, Araki, Fischl - nazwiska mówią same za siebie a jednocześnie obszarów psychologii, które potrafią naruszyć i ukontekstowić jest ogrom. Idealna art-baza do pracy z młodzieżą - wiele wątków, wiele zmysłów i aparaty cyfrowe do dyspozycji. Z tego wszystkiego narodził się warsztat 10 pokoi wyobraźni. Zakładamy, że to dopiero początek współpracy i nic tych planów nie zakłóci... Następny etap to nauczyciele i konstruktywna pomoc w oswojeniu mediów jako narzędzia pracy...
Trochę czasu to zajęło...
Adaptacja metod, wprowadzenie ich na polskie warunki, nowe koncepcje...
Solidna porcja kliknięć i spotkań z ludźmi o niesamowitej energii, otwartych na nowatorskie pomysły...
Czas spędzony przed komputerem...bezcenny, bo oto zaczynamy działać w duchu edukacji medialnej na polskim gruncie praktycznym:)
Pierwszy innowacyjny projekt - warsztaty dla młodzieży wprowadzające ideę rozwoju multisensorycznego z towarzyszeniem mediów i zaplecza (wystawa: Autochromy Tadeusza Rzący), które stwarza idealne warunki do pracy na wyobraźni rusza już 16 lutego w trakcie małopolskich ferii w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie:)
Szczegóły:
Nowe warsztaty interaktywne dla dzieci i młodzieży z wystawą w tle.
Współczesną młodzież określają specyficzne medialne ramy. Młodzi ludzie nie wyobrażają sobie życia przed pojawieniem się telefonów komórkowych, a tym bardziej funkcjonowania bez nich.
Są także często przekonani, że przed fotografią cyfrową była... cyfra.
Dzieci wzrastają w mediach, tworzą je, używają w mniej lub bardziej kontrolowany czy kreatywny sposób – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Podstawowa sprawa to nie piętnować tego sposobu, tylko wykorzystać media do edukacyjnej pracy z dziećmi, po to by rozwinąć ich wyobraźnię, by przygotować ich na świadome korzystanie z mediów. Ze strony autorytetów naukowych padają często argumenty, że media, a zwłaszcza gry komputerowe ogłupiają dzieci, nie stymulując ich wyobraźni, co więcej przyczyniają się do wzrastającej wśród młodzieży agresji. Pomija się natomiast fakt, że gracze czy osoby dorastające w środowisku internetowym często dysponują lepszą koordynacją ręka–oko, lepszą wzrokową pamięcią krótkotrwałą, mają szersze pole uwagi, łatwiej podejmują decyzję oceniając kilka opcji jednocześnie. Tego typu umiejętności zdecydowanie przekładają się na rozwój szkolny, sportowy czy muzyczny.
Podobnie poprzez warsztat fotografii i filmu można zmierzyć się z hasłami typu: Media kłamią, stymulując dzieci do dostrzegania różnych warstw rzeczywistości, rozwijając ich myślenie metaforyczne, krytycyzm, a jednocześnie autorefleksję. Dostrzeganie swoich mocnych i słabych stron przez pryzmat mediów, przez stworzenie swojej obrazowej autobiografii to jedna z metod, które stosuje się w pracy z młodzieżą, stojącą przed wyborem zawodu, preferencji życiowych.
Media zapewniają dzieciom natychmiastowy feedback – czyli gratyfikację. Między innymi ta cecha czyni je tak bardzo atrakcyjnymi. Zatem najlepszą metodą edukacyjną jest wykorzystanie medialnego systemu motywacyjnego w refleksji nad samym sobą i otaczającą rzeczywistością. Takie standardy pracy z młodzieżą z sukcesem funkcjonują już w wielu państwach. Posiłkując się holenderskimi metodami pracy z dziećmi, stymulującymi ich rozwój poznawczy na wielu poziomach, w trakcie ferii zimowych Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie organizuje warsztaty wprowadzające w system edukacyjny koncepcję multisensoryczności rozwoju przez media.
Odbędą się one w otoczeniu wystawy Autochromów Tadeusza Rzący.
Po raz pierwszy w Krakowie dzieci i młodzież w wieku 9-17 lat będzie miała okazję uczestniczyć w tego typu zajęciach - interaktywnych, twórczych i rozwojowych.
Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy dbają o rozwój swoich zmysłów!
Terminy warsztatów:
poniedziałki i wtorki 16 i 17 oraz 23 i 24 lutego 2009
w godzinach od 9:00 do 13:00 (z przerwami) dla młodzieży 9 – 13 lat
oraz od 15:00 do 19:00 (z przerwami) dla młodzieży 14 – 17 lat
Warsztaty prowadzi: Jolanta Pisarek
Zgłoszenia indywidualne lub grupowe (maks. do 10 osób) można zgłaszać do 10 lutego 2009
- od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 15.00 - pod numerem telefonu: 012 634-59-32
Informacji udziela Dział Oświatowy, Wystaw i Promocji MHF
pod numerem 012 634-59-32 wew. 34 i 28
e-mail: marek.lomnicki@mhf.krakow.pl katarzyna.kudlacz@mhf.krakow.pl
To dopiero początek, rozmowy trwają cały czas, kolejne wieści wkrótce...
Trudno nie napisać o jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym festiwalu filmowym, który aktualnie trwa: International Film Festiwal po raz 38-y w Rotterdamie od 21 stycznia, a na nim coraz więcej polskich akcentów. W tym roku obsypane nagrodami 33 sceny z życia Małgorzaty Szumowskiej - to może być zaskoczenie dla holenderskiej widowni bo film nie o polskiej prowincji. Dodatkowo przegląd filmów Jerzego Skolimowskiego - jest i Ferdydurke są i Cztery noce z Anną:)
Ważnym aspektem tego festiwalu jest oczywiście sekcja dla młodych widzów, początkujących filmowców, w której Digital Playground, czyli ekipa od filmowych warsztatów z młodzieżą w Holandii, jak zwykle aktywnie działa. W tym roku prowadzą warsztaty krótkich form filmowych dla dzieci i młodzieży, z których 29-go stycznia na tzw. jongerenavond czyli gali młodych zostanie wybranych 10 najlepszych filmów. Te produkcje równolegle z innymi propozycjami festiwalowym będą walczyć o Junior Tiger Award 2009, nagrodę przyznawaną przez podobnie młodociane jak sami autorzy jury.
Przy okazji chciałabym wspomnieć o innej, bardzo ważnej holenderskiej inicjatywie - fundacji, która równolegle prowadzi liczne działania dla dzieci związane z kinem i edukacją medialną. Mowa tu o CineKid, której aktywności są współfinansowane przez europejski program Media. Najważniejsza inicjatywa fundacji to festiwal filmowy dla dzieci w wieku 4-14. Odbywa się w październiku w Amsterdamie, specjalnie w pierwszej jesiennej przerwie w nauce. Proponuje szeroki przekrój produkcji dla dzieci: filmy fabularne, dokumentalne, animacje, interaktywne instalacje, gry i warsztaty. Dodatkowo fundacja w ciągu całego roku organizuje liczne seminaria, konferencje, na których spotykają się specjaliści z zakresu edukacji medialnej dzieci. Kolejna rzecz to Cinekid studio czyli wirtualna platforma z różnymi narzędziami, którymi dzieci mogą pobawić się w media. I warsztaty, zarówno dla uczniów jak i nauczycieli, na których pierwsza grupa zainteresowanych uczy się jak tworzyć media, a druga jak tego uczyć za pomocą specjalnych programów. A więc wszystko w jednym, wyczerpujący pakiet edukacyjny.
Istotna sprawa to warsztaty dla nauczycieli, które w łagodny sposób mogą przekonywać tą grupę do stosowania mediów na lekcjach. W Holandii myślę nie stanowi to większego problemu, ale w Polsce jest to pierwszy krok do oswojenia nauczycielskiego grona z tego typu narzędziami i pokazanie jak ułatwiają proces edukacyjny, a wtórnie jak poprawiają kontakt z samym uczniem.
Tam gdzie rośnie społeczna frustracja tam zjawia się Michael Moore ze swoimi "dokumentami" i funduje ludziom "oczyszczenie" a sobie kilka miesięcy uwagi + ewentualne nagrody filmowe. Kilka dni temu na jednym z portali przeczytałam, że Mr Fahrenheit w przyszłym roku bierze temat światowego kryzysu ekonomicznego pod lupę. Widocznie temat stał się już wystarczająco filmowy, poza tym trwa i trwać będzie...
Moore przyjrzy się z bliska roli Ameryki w jego wywołaniu. Można założyć, że pojawi się tu spora porcja zamanipulowanych informacji. Najbardziej podobał mi się komentarze jednego z internetów: "Kiedy M. Moore nakręci film o zagładzie dinozaurów. Pewnie okazało by się, ze dinozaury wyginęły przez Busha" :)
Jedna olbrzymia korzyść może być z tego filmu...kolejny idealny materiał do analizy manipulacyjnych sztuczek, a to bardzo cenne z edukacyjnego punktu widzenia, nauka medialnego oddzielania prawdy od fikcji w pigułce:)
Pozostając w temacie gier, edukacyjnych przede wszystkim - kolejny do pozazdroszczenia tudzież czerpania wzorców projekt z Waag Society w Amsterdamie. Tym razem przeznaczony dla młodzieży licealnej - uczniowie mają okazję projektować i tworzyć mobilne gry używając do tego celu m.in. Gps-ów, telefonów komórkowych czy innych aplikacji internetowych.
Pierwsza gra ruszyła w marcu 2008r, a więc projekt już trwa. Od sierpnia Games Atelier jest dostępne dla wszystkich licealnych szkół.
Ale co istotne - na stronie Waag Society dostępna jest w całości, podobnie jak projektowane gry udostępniane w ramach Open Source, praca magisterska, autorstwa Kristen Veelo opisująca projekt Games Atelier - 145 stron o projekcie, w którym najważniejszą rolę odgrywa środowisko uczących się.
Gry powstają w efekcie współpracy uczniów z nauczycielami i są adekwatne do potrzeb danej szkoły czy klasy. Waag Society wychodzi w ten sposób naprzeciw lokalnym edukacyjnym potrzebom konkretnych szkół, angażując samych zainteresowanych.
Wszystko po to aby wzmocnić edukacyjne efekty, ponieważ jak wiadomo większość gier odbiorców ma uniwersalnych.
Gry uwzględniają wszelkie kryteria tzw. cognitive glue, czyli czynniki motywujące swoich odbiorców do ich używania: rozwijają wyobraźnię, stymulują ciekawość poznawczą i nie brakuje w nich wyzwań.
Duży nacisk jak to w Holandii przystało został położony na aspekt społeczny, jaki niosą ze sobą gry, czyli kolektywne granie i budowanie w ten sposób więzi społecznych.
Kolejnym etapem projektu jest narodowy konkurs, który ruszył z początkiem listopada 2008 i przeznaczony jest dla szkół funkcjonujących w ramach Games Atelier.
Uczniowie biorą udział w konkursie na najlepszą grę mobilną - konkurs trwa do 13 lutego 2009. Stety bądź niestety tylko holenderskie szkoły mogą pochwalić się swoimi projektami i ich edukacyjnym sukcesem.
Wpływ gier video na wzrost zdolności percepcyjnych graczy to częsty problem badawczy. Po pierwsze - dbanie o permanentną stymulację mózgu i wykorzystywanie jego zdolności jest tematem modnym i pożądanym, a po drugie gry video jako środek ulepszania sfery poznawczej są idealne do tego celu a mianowicie - są atrakcyjne i angażujące.
Na podstawie badań (m.in. Boot, Kramer, Simons, Fabiani, Gratton 2008) wiemy, że gracze "eksperci" (termin trudny bo w zależności od rodzaju gry stajesz się nim szybciej lub później) są w stanie śledzić obiekty poruszające się z szybką prędkością, osiągają lepsze wyniki w testach krótkotrwałej pamięci wzrokowej, szybciej przechodzą z zadania do zadania, szybciej i dokładniej podejmują decyzję o zrotowanych obiektach (np. z której strony dopasować jeden element do drugiego). Wnioski dotyczą oddziaływania różnego rodzaju gier: akcji, strategicznych czy np. osławionej gry Tetris. Nie ma wątpliwości co do tego, że gry podwyższają pewnego rodzaju percepcyjne czy uwagowe zdolności, choć niektórzy wyciągają z tego bardzo szybkie wnioski i uogólnienia, nie mówiąc już o tej grupie, która w grach widzi samo zło. Kwestia już nie tak całkiem świeża ale ciekawa. Może ktoś pamięta: Nintendo opracowało program Big Brain Academy, grę zapewniającą trening i poprawę w funkcjonowaniu w ramach pięciu obszarów: myślenia, liczenia, zapamiętywania, analizy oraz rozpoznawania, i kontynuację dla osób dorosłych Brain Age oraz kolejną wersję Big Brain 2. Zestaw zadań, które przez atrakcyjną formę mają na celu poprawić pewne poznawcze umiejętności. Stan badań na ten moment pokazuje, że tego typu zabawki wydają się trochę przedwczesne jeśli chodzi o ich skuteczność, co nie zmienia faktu, że to doskonały środek zbierający sporo zagadek i stymulujących zadań w jednej zabawce, atrakcyjnej szczególnie dla milusińskich - przy okazji nadmiaru PlayStation w szkołach godny podmiany:)
Kolejne pozytywne zaskoczenie, tym większe, że dotyczy instytucji, której nie zawsze po drodze było się zmieniać. Po nowej identyfikacji wizualnej i "Pierwszym kroku w stronę zachodniej kolekcji sztuki współczesnej" (którą zresztą można wirtualnie odwiedzić) w Muzeum Narodowym w Krakowie pojawiła się sekcja Edukacja.
Stoi za tym oczywiście grupa entuzjastów, na co dzień dzielnie zmagająca się z administracją muzeum, mimo to działająca coraz prężniej...
Warsztaty dla dzieci i młodzieży, które podobnie jak wydawane dla dzieci książeczki - przewodniki po sztuce polskiej, mają za zadanie przybliżyć sztukę młodemu odbiorcy i popularyzować rodzinne wycieczki do muzeum. Oprócz tego interaktywne gry i konkursy na stronie internetowej (widać, że rozkręca się powoli ale konsekwentnie i z zacięciem). Może to moje złudzenie ale faktycznie całkiem sporo dzieci z rodzicami na wystawach, poza tym zmiany są widoczne... w holu Muzeum stoi mały "kiosk" sztuki przeznaczony specjalnie dla dzieci - kontakt z kolorem, fakturą (ot taka podprogowa "edukacja":).
Szczególnie cieszy oferta warsztatów: "Nowe przygody z wiedzą", prowadzonych przez Muzeum Narodowe we współpracy z Muzeum Etnograficznym oraz Kinem Imax w Krakowie, na których uczniowie otrzymają specjalne zeszyty ćwiczeń. Doskonale pamiętam ten tryb pracy w Boymans Muzeum w Rotterdamie, gdzie wycieczki szkolne zaopatrzone w odpowiednie zeszyty wyszukiwały i opisywały obrazy. Dzieciaki realizowały konkretne zadania, jednocześnie dokładnie analizując zbiory Muzeum. Wiadomo, że forma edukacji jest przysłowiową marchewką na kiju ale moim zdaniem inaczej nie zadziała i nie zmobilizuje tej części młodzieży, która sztuką nie interesuje się sama z siebie...

