Z tej strony można już ściągnąć raport z projektu "Młodzi i media", który został ogłoszony na środowej konferencji w siedzibie gazeta.pl, wspomnianej przeze mnie w poprzednim wpisie. Zachęcam do lektury i przyjrzenia się metodzie badawczej. Współtwórcy nie zdążyli zdradzić zbyt wielu wniosków na konferencji z uwagi na ograniczoną ilość czasu w stosunku do sporej liczby wątków, które pojawiły się w prezentacjach zaproszonych gości. Ja sama jestem jeszcze przed lekturą. Zaintrygowała mnie jedna myśl współautorów, sugerująca, że nowe technologie wpływają na jakość relacji młodych ludzi w sposób zacieśniający, generalnie pozytywny. Muszę tylko poszukać odpowiedzi na pytanie czy udało się wyjaśnić wątpliwość pt. czy media pogłębiają, rozwijają jakość tych relacji?
piątek, 26 lutego 2010
poniedziałek, 22 lutego 2010
Mini-konferencje
Jutro na KUL-u konferencja pt. "Nowe media. Destrukcja czy rozwój". Demoniczny tytuł, po raz kolejny sugerujący, że coś jest czarne albo białe, a jak wiadomo media a tym bardziej ich wpływ to bardzo wielowarstwowy obszar. Profil konferencji zdecydowanie dziennikarski, z racji faktu, że organizowana jest ona przez Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa KUL.
Miejsce i czas: godz. 10.00, ul. Droga Męczenników Majdanka 70, budynek M2, sala 241.
Natomiast w środę 24 lutego w Warszawie w siedzibie Gazeta.pl bardzo wartościowa rzecz z perspektywy edukacji i mediów. Na kolejnym seminarium z cyklu "Rewolucja w komunikacji", zostanie ogłoszony raport z projektu badawczego "Młodzi i media", realizowanego przez medioznawców, socjologów i antropologów związanych z Wyższą Szkołą Psychologii Społecznej. Przedsięwzięcie wzorowane na amerykańskim projekcie "Digital Youth" miało pokazać profil funkcjonowania polskiej młodzieży w rzeczywistości nowych technologii. Stoi za tym bardzo profesjonalna ekipa, a więc spotkanie i dyskusje na pewno będą interesujące:)
niedziela, 21 lutego 2010
Po sezonie
Styczeń i luty to idealne miesiące dla prawdziwych fanów kina z czasem i pieniędzmi do dyspozycji. Właśnie zakończyło się jubileuszowe bo 60-te Berlinale, festiwal o tyleż gwiazdorski co wciąż z perełkami. Polański otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za swój nowy film: "Autor widmo". W Berlinie zabrakło polskich produkcji, niestety z winy rodzimych dystrybutorów. Zasada "zastaw się a postaw się" w polskim świecie filmowym także obowiązuje. Producenci zajęci promowaniem filmu "Rewers" w Stanach przed nominacjami do Oskarów zaspali na europejskie festiwale. W ten sposób zamiast "Rewersu" w Berlinie pojawiła się Agata Buzek na żywo, otrzymując zasłużenie wyróżnienie dla obiecującej europejskiej aktorki. Na festiwalu w Rotterdamie, który odbywał się na przełomie stycznia i lutego polskie produkcje w liczbie trzech zaistniały w ocenie publiczności (100 najwyżej ocenionych filmów) całkiem wysoko:
"Wszystko, co kocham" Jacka Borcucha na 27 miejscu
"Zero" Pawła Borowskiego na 34 miejscu
"Świnki"Roberta Glińskiego na 43 miejscu.
Pierwszy film gościł także na słynnym amerykańskim festiwalu filmów niezależnych w Sudance, który odbył się w styczniu. Pozostaje czekać na sezon wakacyjny i festiwal Era Nowe Horyzonty, którego twórca zawsze czerpie inspiracje z bogatej i zróżnicowanej propozycji festiwalu w Rotterdamie. Można jeszcze potrzymać kciuki za fantastyczny dokument "Królik po berlińsku" Bartosza Konopki ścigający się po czerwonym dywanie w samym Kodak Theatre;)
poniedziałek, 15 lutego 2010
Głód

Genialny film. Doskonale skonstruowany. Większość filmu w ciszy, a w środek wkomponowany taki dialog, że przyzwyczajony do powolnego odbierania brutalnych (jednocześnie fantastycznie sfotografowanych) scen mózg nie nadąża. Trochę dziwnie splątane ze sobą wątki osób, które uczestniczyły w słynnym strajku członków IRA w więzieniu Maze w 1981r. Niekonsekwentnie. Ale może o to chodziło. Jedni się pojawiają, inni znikają. Niby odizolowani od siebie a wyjątkowo zgodni i konsekwentni w okazywaniu protestu. Nikt ze sobą nie rozmawia, a informacje przeciekają różnymi kanałami. W reklamach tego filmu dominują stwierdzenia: najbardziej szokujący, ciężki, przygnębiający... Największą jego siłą nie są jednak epatujące przemocą i fizjologią sceny, ale kontrasty. To jest wskaźnik świeżości filmu, który wciąż potrafi zaskoczyć widza.
środa, 10 lutego 2010
piątek, 5 lutego 2010
Niespodzianka
Do tej pory filmy w serwisie iplex.pl czyli w pierwszym sieciowym polskim kinie można było oglądać po zalogowaniu i wykupieniu e-biletu za 9 zł. Obowiązywała konkretna godzina seansu i zero litości dla spóźnialskich. Było tam sporo wartościowych pozycji, zwłaszcza wśród dokumentów i fabuł europejskiej produkcji, wyświetlanych często wyłącznie w kinach studyjnych. Od wczoraj wielkie zaskoczenie: nie trzeba się logować, nie trzeba płacić za projekcje, film można uruchomić w dowolnym momencie. Jedyny warunek to obejrzenie 30-sekundowej reklamy przed projekcją. Portal ma zamiar zarabiać wyłącznie na reklamach (zaznaczył, że nie będzie ich w trakcie filmu). Ale na tym nie koniec. Wraz z gruntowną zmianą zasad udostępniania filmów wzbogacono także repertuar o tytuły nie tyle co słynne, mocne ale i znacznie wychodzące poza szeroko rozumianą rozrywkę. Żeby nie zdradzać zbyt dużo bo każdy sam sobie wybierze z pokaźnej listy aktualnie dostępnych filmów jedną z najczęściej oglądanych w tym momencie produkcji jest "Wojna polsko-ruska":)
czwartek, 4 lutego 2010
edu-DVD

W nawiązaniu do edukacyjnej siły filmu dokumentalnego "Chemia" Pawła Łozińskiego, o której pisałam w jednym z grudniowych postów polecam go jeszcze raz wszystkim, którzy chcą zobaczyć a nie zdążyli, mogą pokazać ten film innym, chcą rozjaśnić sobie i innym kwestię onkologicznej rzeczywistości. Narodowy Instytut Audiowizualny w serii Polska Szkoła Dokumentu wydał pod koniec stycznia podwójne DVD z dziewięcioma filmami dokumentalisty, w tym ze słynną "Chemią". Podtrzymuje zdanie, że to jeden z tych filmów, z którym każdy powinien się zaznajomić.
Efekt domina:)
Zawsze bardziej prawdziwe wydawało mi się twierdzenie, że jak się wali to wszystko naraz (dlatego właśnie słynna animacja Poniedzielskiego o muszce akrobatce, która przeklina w chwilach niepowodzeń tak przypadła mi do gustu;) Zdecydowanie ostrożniejsza, żeby nie powiedzieć momentami ironiczna, byłam wobec wizji typu: wrzuć swoją cegiełkę a powstanie mur. Obrazy jednak potrafią przemawiać do wyobraźni. Bo jeśli ja czegoś nie zrobię to nikt mnie nie wyręczy. Prawda?
środa, 27 stycznia 2010
2028
Zapowiadało się niewinnie. Kampania promocyjna, trailer, plakaty i ścieżka dźwiękowa. Wszystko to jako przedsmak nowego filmu "2028" - historii opartej na faktach o dziewczynie, którą dręczą demony przeszłości...Produkcja z Colleen Foy ("There will be blood") została rozreklamowana w mediach i na portalach społecznościowych. Amerykańskie nastolatki tłumnie do kin przybyły, w końcu zapowiadało się tajemniczo i mrocznie. I tu spotkała ich największa niespodzianka, a mianowicie zamiast trzymającego w napięciu thrillera na ekranie pojawił się krótki spot z kampanii społecznej "2028. It finally ends" prowadzonej przez United Way of Greater Milwaukee. Kampania będąca odpowiedzią na wyidealizowany obraz ciąży nastolatek jaki funkcjonuje w Hollywood miała na celu w owym spocie pokazać w telegraficznym skrócie ciemną stronę doświadczenia bycia matką zbyt wcześnie. W spocie faktycznie wystąpiła Colleen Foy, nie można zarzucić mu też tego, że nie trzyma w napięciu. Także marketingowo autorzy kampanii są kryci:) Pomysł niecodzienny, spot pod względem filmowej konstrukcji angażującej widza idealny, ale wszystko na granicy: jak kogoś nie oszukasz to się nie zaangażuje?
wtorek, 26 stycznia 2010
The Mean World Syndrome
Kolejna ważna pozycja wydana przez Media Education Foundation - film dokumentalny podejmujący tematykę The Mean World Syndrome, czyli coś w temacie przemocy w mediach i jej wpływu na postrzeganie świata realnego. Cenne dla wszystkich szeroko zajmujących się pedagogiką mediów i szukających czegoś pośredniego pomiędzy demonizowaniem przemocy telewizyjnej i jej wpływu na agresywne zachowania odbiorców a lekceważeniem mocy telewizji jako takiej. Można by rzec: złoty środek. Film powstał na bazie analiz Georga Gerbnera, wieloletniego badacza wpływu przemocy ukazywanej w mediach na odbiorców, autora powyższego syndromu, który pokazuje związek pomiędzy różnymi formami przemocy funkcjonującej w mediach a wzrostem niepewności, zagrożenia poczucia bezpieczeństwa u odbiorców, wyolbrzymionym odczuwaniem strachu i zagrożeń w realnym świecie. Do filmu dodane są trzy krótkie filmiki edukacyjne odnoszące się do tego syndromu i mające doskonałe zastosowanie np. w szkołach. Bardzo podoba mi się tytuł pierwszego filmiku, obnażającego zyski stojące za przemysłem telewizyjnym: "Nothing to Tell but a lot to Sell". Mocne, ale w większości przypadków prawdziwe.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Zmysły
Pomysł trochę dojrzewał. Inspiracją są zajęcia "Horen en Zien" (Słyszeć i widzieć) rodem z holenderskiej szkoły, a także liczne inicjatywy (np. projekt Niewidzialna Mapa Wrocławia), które pojawiają się coraz częściej i pozwalają "zobaczyć niewidzialne" czyli skonfrontować rzeczywistość ludzi, którzy nie dysponują pełnią zmysłów z rzeczywistością ludzi, którzy mają je wszystkie sprawne, ale nie zawsze korzystają z nich w pełni. Trzy główne cele to: zmierzyć się z każdym zmysłem po kolei po to by lepiej korzystać z wszystkich naraz, przekonać się jak to jest gdy któryś zawodzi i trzeba kompensować to pozostałymi, zastosować po raz kolejny aparaty fotograficzne do pracy warsztatowej z dziećmi, wykorzystać obrazy do lepszego słuchania i słowa do lepszego widzenia, zobaczyć indywidualne różnice w odczuwaniu najbliższej przestrzeni wynikające z dominacji zmysłów. A wszystko to na warsztatach dla dzieci i młodzieży. Jest pierwszy plan. Wakacje: Muzeum Narodowe w Krakowie.
sobota, 16 stycznia 2010
Ekran i medycyna

To jest wydarzenie z cyklu: "tego nie można przegapić". Dwudniowy przegląd w Kinoteatrze Rialto w Katowicach poświęcony związkom kina i medycyny. Ktoś to dobrze wymyślił na fali popularności serialu Dr House. Jednak kino Rialto zrobiło coś znacznie ciekawszego niż np. Multikino organizujące Noce z Dr House'm, ograniczając się w ten sposób do projekcji kolejnego sezonu. Już pierwsza pozycja programu: niemieckie kino rentgenowskie z lat 30-tych brzmi intrygująco. Uwielbiam takie romanse dziedzin. Zapraszam wszystkich, którzy w tym czasie będą krążyć w okolicach:)
Poniżej program:
22 stycznia/piątek
godz. 18.00 - 22.00 - Prześwietlić ciało, pokazać duszę - Kinematograf -rentgen
1. Niemieckie filmy rentgenowskie z lat 30-tych - prelekcja i prezentacja prof. Andrzej Gwóźdź
2. Ekrany w medycynie. Medycyna a sztuka najnowsza.
- prezentacja osiągnięć współczesnej diagnostyki obrazowej - firma HELIMED
- filmowe rejestracje zabiegów medycznych – komentarz dr Rafik Abu Samra – I Klinika Kardiochirurgii
-sztuka awangardowa a medyczne obrazy ciała - prezentacja obrazów i wideoartu włoskiej artystki Benedetty Bonichi
- prezentacja /Camera anatomica /oraz instalacja /Lekcja anatomii według Niewiernego Tomasza/ - prace krakowskiego artysty Dariusza Gorczycy
3. Spektakle życia i umierania - fabuły medyczne na dużym ekranie
Projekcja filmu "Istnienie" w reżyserii Marcina Koszałki
23 stycznia/sobota
godz. 18.00 - 22.00 - Medycyna a kultura popularna
1. Od dr Frankensteina do dr House'a - czyli lekarz jako bohater masowej wyobraźni - prelekcja i prezentacja dr Anita Skwara
2. Projekcja montażowa – sceny medyczne w historii kina
3.Ostry dyżur w Starym Kinie - profesor Wilczur i inni - prowadzenie dr Stanisław Janicki
4.Transfuzja wyobraźni - o fenomenie seriali szpitalnych przy "okrągłym stole" rozmawiają zaproszeni goście (lekarze, krytycy filmowi, socjolog, artysta plastyk)
Scenariusz i prowadzenie – dr Anita Skwara
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Story Cabinet

Tym razem propozycja dla seniorów. Znów po holendersku. Story Cabinet to medialna szafeczka. Tak w skrócie można by to ująć. Umiejscawiana w lokalnych bibliotekach, z przeznaczeniem dla starszych obywateli, którzy mogą zapisywać swoje życiowe historie wykorzystując zaawansowane narzędzia. Taki nowoczesny sentymentalizm:) Na specjalnej stronie projektu można przeczytać te historie i skomentować. Rzecz jasna chodzi o rozwinięcie medialnych kompetencji osób starszych. Ładnie się prezentuje i podobno zdaje swój egzamin.
piątek, 8 stycznia 2010
Frequency 1550
Tak dzieciaki w Amsterdamie uczą się historii. Kolejny mobilny projekt Waag Society, które doskonale stosuje ideę edukacji medialnej. Media, w tym przypadku telefony komórkowe, GPS służą przyswajaniu, a przede wszystkim utrwalaniu i sprawdzaniu wiedzy historycznej. Narzędzie, które pomaga, a nie dominuje.
wtorek, 5 stycznia 2010
Najważniejsza oczywistość
Dziś w radiowej "Dwójce" wyemitowano reportaż Beaty Stylińskiej: "Władek – Zespół Władysława Skoraczewskiego" o chórze harcerskim prowadzonym przez Skoraczewskiego od połowy lat 40-tych. Harcerz, śpiewak operowy, dyrygent a przede wszystkim edukator wokalny. Wśród wielu jego umiejętności uderzał pedagogiczny talent, wychowankowie (już całkiem leciwi) z entuzjazmem wypowiadali się w audycji o jego edukacyjnej misji, którą z powodzeniem prowadził przez całe swoje życie. Młodzież, nawet ta z wątpliwym talentem muzycznym lgnęła do Zespołu i do niego samego. Muzyką wychowywał "na ludzi". Podobno rzekł kiedyś: "łatwo jest wychować artystę, trudno natomiast ludzi, którzy przychodzą, oglądają, słuchają i oklaskują". I to jest chyba jedna z uniwersalnych edukacyjnych prawd, kwintesencja także współczesnej edukacji medialnej: techniczne zaawansowanie pozwala tworzyć każdemu, ale prawdziwa sztuka to kształtować zmysł wyłapywania i doceniania tego co wartościowe w otoczeniu:)
niedziela, 3 stycznia 2010
TVP Kultura
Jak każda stacja ma swoje wady i zalety. Mam podejrzenie, że te wady biorą się głównie z konieczności zmagania się z coraz bardziej uszczuplanym na tę stację budżetem. W efekcie tzw. konieczności wprowadzania dalszych oszczędności od 1 stycznia władze TVP SA zawiesiły produkcje filmów dokumentalnych, reportaży, programów publicystycznych a także relacji np. z koncertów w tym kanale. Kto stację zna, wie, że to może skończyć się w jeden sposób. Zatem zachęcam do działania, a przynajmniej do podpisania się pod petycją. Inaczej znowu zwyciężą polskie seriale, a to co wartościowe będzie można obejrzeć raz na jakiś czas w środku tygodnia o 3 w nocy w Programie 1.
sobota, 26 grudnia 2009
Dzieci i prezenty

Telefony komórkowe, pilot do telewizora, wystające guziczki od radia - te rzeczy dziwnym trafem przykuwają największą uwagę małych dzieci będących już "na chodzie" przy okazji pierwszych eksploracji świata. Rosną kolejne w pełni multimedialne pokolenia, a producenci zabawek prześcigają się w wymyślaniu funkcji, którymi dysponują zwierzątka, lalki i samochody. Istotne jest też, aby np. kotek miauczał w różnych językach. Wtedy sukces gwarantowany. W medialnym środowisku najważniejsze jest to, aby jego mali odbiorcy byli gotowi na to co świat im daje. I nie zaczynali od nadmiaru funkcji zamiast od celowego ich używania. Dlatego właśnie czasami okazuje się, że kolorowa dżdżownica z filcowych kulek wygrywa z interaktywnym konikiem:)
piątek, 25 grudnia 2009
Naprawianie świata

W ramach ucieczki od przedświątecznej paranoi należało zaszyć się w jakimś wyludnionym miejscu z czymś, co poprawiłoby humor, a jednocześnie nie byłoby obrazem o kłopotach z pamięcią starszego Pana z siwą brodą albo o niedysponowanych reniferach. Najbardziej pustym miejscem na dwa dni przed Świętami okazało się kino studyjne. Z kolei dwaj Panowie czyli Andy Bichlbaum i Mike Bonanno, popularni i znani choć nie zawsze rozpoznawani Yes-meni oraz efekty ich błyskotliwie prowokujących działań pokazane w dokumencie: "The Yes-man fix the world" zdecydowanie nastroiły mnie pozytywnie:)
Ich pełne humoru i szczerości, szyte grubymi nićmi eksperymenty mają na celu ośmieszyć przedsiębiorców, zwrócić uwagę ludzi na efekty funkcjonowania wolnego rynku i globalizacyjne teorie spiskowe, które mają się dobrze. Otóż ci aktywiści zakładają fikcyjne strony internetowe podszywając się pod wielkie firmy jako ich przedstawiciele, czekają na zaproszenia na branżowe konferencje, po czym gdy je otrzymują (najczęściej to tylko kwestia czasu:) przedstawiają na nich produkt lub idee, która obnaża w pełni prawdziwe motywy przedsiębiorców. Wystąpienia te zamiast wzbudzać niesmak w odbiorcach i bunt wobec traktowania ich jak pozbawionych pierwiastka humanizmu zarządców, kończą się najczęściej wymianą wizytówek:) Bynajmniej nie z powodu poczucia humoru i zdrowego dystansu do siebie samych przedsiębiorców.
Główny cel Yes-menów to chęć naprawiania świata. Wysoka poprzeczka, jak sami zainteresowani zdrowo przyznają nie do przeskoczenia dla dwóch aktywistów. Wszystkie ich projekty, przygotowywane z precyzją i wyjątkową pomysłowością mają zwrócić uwagę ludzi na problemy, najczęściej zamiatane pod dywan przez wielkie koncerny jako "uboczne" skutki wolnego rynku. Swoją przewrotnością i inteligencją Yes-meni zmuszają innych do myślenia.
Jedną z ich najbardziej spektakularnych akcji było podszycie się pod wielki koncern chemiczny, który "zasłynął" ze spowodowania środowiskowej katastrofy w jednym z indyjskich miast, gdzie mieściły się ich fabryki. Teren do tej pory (2008r) nie został oczyszczony, czego efektem jest oczywiście postępujące skażenie regionu i wzrastająca liczba zachorowań jego mieszkańców. Panowie w obliczu zbliżającej się 20-tej rocznicy tej katastrofy otrzymali na swoją fikcyjną rzecz jasna stronę maila od CNN, które poprosiło ich o wywiad i publiczny komentarz. Oczywiście ku zdumieniu CNN Yes-meni jako przedstawiciele firmy zgodzili się i w studiu telewizyjnym przed 300-milionową nieświadomą niczego publicznością wzięli odpowiedzialność za skutki katastrofy, ogłaszając chęć wypłacenia przez koncern 12 milionów dolarów odszkodowania oraz obiecując oczyszczenie terenu. Zdumienie wszystkich było oczywiste, akcje firmy gwałtowanie spadły. Oczywiście do wieczora sprawa się wyjaśniła, ale efekt w postaci przypomnienia wszystkim o tej katastrofie i potrzebach mieszkańców przyległych do fabryki terenów został osiągnięty.
Yes-meni są także autorami ciekawego pomysłu, przy realizacji którego pomogło im wielu ochotników. Wydrukowali i rozdawali bezpłatne egzemplarze New York Timesa, datowanego na pół roku do przodu, obwieszczając w tym numerze same dobre nowiny np. koniec wojny w Iraku. Wydrukowali taką gazetę, którą każdy chciałby przeczytać:) Gazetę z dobrymi wiadomościami.
O innych spektakularnych działaniach Yes-menów można dowiedzieć się z nagrodzonego na wielu festiwalach filmu, oddającego w pełni nie tylko cele akcji ale i charakter, przewrotność oraz inteligencję tych Panów. Tak w kontekście Życzeń już zdecydowanie Noworocznych pomyślałam, że fantastycznie by było, gdyby każdy w przyszłym roku mógł sobie przeczytać taką gazetę z pozytywnymi informacjami. Albo jeszcze lepiej i mniej naiwnie, żeby każdy mógł na początku roku napisać sobie taki mini-scenariusz własnych pozytywnych działań na korzyść swoją i innych, a na koniec roku zobaczyć film o efektach osobistego "naprawiania świata". Tego Wszystkim życzę:) Pytanie tylko, czy każdy taki film byłby pozytywny?
czwartek, 17 grudnia 2009
Chemia

Słyszałam dużo o tym filmie. Obejrzałam nawet wywiad z Pawłem Łozińskim, który opowiadał o 45 dniach zdjęciowych, które spędził na oddziale warszawskiego Instytutu Onkologii.
Tradycyjnie podeszłam sceptycznie do dokumentu o chwytliwym tytule "Chemia", które to słowo kojarzy się bardzo skrajnie. Wydawało mi się, że ktoś kto nie jest "onkologicznie doświadczony" nie jest w stanie oddać tego co dzieje się z osobą, która choruje na nowotwór. Łyse głowy i zmontowanie obrazów cieknących kroplówek ze łzami - wyjdzie coś takiego, pomyślałam. I pomyliłam się.
Zdrowy może nie potrafi w pełni oddać tej atmosfery, ale ktoś, kto przybywa do Instytutu z chorą mamą i jest doskonałym obserwatorem już bardziej. Kadrowanie twarzy pacjentów i ich bliskich, personel, który pojawia się na planie wyłącznie w postaci RĄK, które zmieniają kroplówkę i SŁÓW, które nie karzą wstawać jak skończy się kroplówka tylko zadzwonić:) Na początku z filmu płynie dużo mocy, uśmiechów, wzajemnego wspierania się, żartów, normalnych rozmów o normalnym życiu, a potem - w miarę ubywania "lekarstwa" w kroplówce pojawiają się wątpliwości i prawdziwe emocje. Co ciekawe, chorzy mówią o tym, jak czasem są złośliwi w stosunku do swoich bliskich. Rzadko o tym mówią. I ostatni precyzyjny komentarz w filmie. To tekst kilkunastoletniego chłopca, który niebawem ma podjąć decyzję dotyczącą wyboru studiów. Dostaje ostatnią chemię i mówi: "żeby tylko nie było powtórki". Wcześniej rozmawiał z mamą, iż w razie "draki" na studia może zdawać co roku. Na oddziale onkologicznym panuje specyficzna atmosfera, jest zabawnie, rozmawia się i wciąga w rozmowę tych milczących, ale paradoksalnie do tej sympatycznej atmosfery nikt nie chce już wracać. Ten film powinien zobaczyć KAŻDY bo jak mówi reżyser Paweł Łoziński: "rak to bardzo demokratyczna choroba". Myślę, że z tego dokumentu można się wiele nauczyć, zwłaszcza, że nigdzie nie uczą tego jak reagować w sytuacji, kiedy choruje ktoś bliski.
niedziela, 13 grudnia 2009
ENH
Na wszystkich spóźnialskich, którzy z różnych powodów nie mogli w lipcu zjawić się we Wrocławiu na najlepszym polskim festiwalu filmowym czyli na festiwalu Era Nowe Horyzonty, w styczniu i w lutym czeka mała namiastka, może nie festiwalowej atmosfery (która jest nie do podrobienia i nie do powielenia), ale przynajmniej poziomu prezentowanych tam filmów. Na przeglądach w kilku polskich miastach zostanie zaprezentowanych sześć filmów, które z różnych powodów zachwyciły na tegorocznej edycji festiwalu. Rozkład i lista prezentowanych filmów poniżej. Można sobie już rezerwować czas i zbierać pieniądze na mini-karnecik.
ERA NOWE HORYZONTY Tournée:
* 1 - 7 stycznia: Warszawa, Kino Muranów oraz KRAKÓW, Kino pod Baranami
* 8 - 14 stycznia: Poznań, Kino Muza oraz Wrocław, Kino Warszawa
* 15 - 21 stycznia: Łódź, Kino Charlie oraz Gdańsk, Gdańskie Centrum Filmowe
* 22 - 28 stycznia: KATOWICE, Kino Światowid oraz LUBLIN, Kino Bajka
* 29 stycznia - 4 lutego: Gliwice, kino Amok oraz Kielce, Kino Moskwa
* 5 - 11 lutego: Toruń, Centrum Sztuki Współczesnej oraz Szczecin, Kino Pionier
* 12 - 18 lutego: Częstochowa, Ośrodek Kultury Filmowej i Białystok, Kino Forum
W programie ERA NOWE HORYZONTY Tournée:
1. GŁÓD (Hunger, Wielka Brytania/Irlandia 2008, reżyseria: Steve McQueen)
9. ENH - Grand Prix dla najlepszego filmu, Nagroda Krytyków Filmowych
2.TLEN (Kislorod, Rosja 2009, reżyseria: Iwan Wyrypajew)
9. ENH - Nagroda Publiczności
3.LAS (Polska 2009, reżyseria: Piotr Dumała)
4.PLAŻE AGNÈS (Les plages d'Agnès, Francja 2008, reżyseria: Agnès Varda)
5.BURROWING (Man tänker sitt, Szwecja 2009, reżyseria: Henrik Hellström, Fredrik Wenzel)
6.DUBEL (Double take, Belgia 2009, reżyseria: Johan Grimonprez)
9. ENH - wyróżnienie specjalne jury Międzynarodowego Konkursu FILMY O SZTUCE
Przy okazji małej nostalgii za letnim czasem spędzonym w klimatyzowanych obiektach festiwalowych warto wspomnieć, że program festiwalu z każdą kolejną edycją rozrasta się pod względem propozycji dla całkiem małego widza. Mam tu na myśli nie tylko specjalne pokazy dla dzieci i młodzieży, których coraz więcej szczególnie dla kinomanów młodszych, a wciąż za mało dla trudnego wieku gimnazjalnego, dla którego trudno wypracować złoty środek. Przede wszystkim odnoszę się do warsztatów animacji Erlinga Ericssona, które zorganizowano na tegorocznej edycji festiwalu dla dzieci w wieku 7-12 lat. Uczestniczyły w nich dzieci mojej znajomej, a więc mam potwierdzenie: były bardzo zadowolone, i z pracy, z jej efektów, i ze sposobu prowadzenia.
Warsztaty animacji poklatkowej Ericssona, który na stałe związany jest ze Szwedzką Telewizją Edukacyjną bazują na metodzie pracy z dziećmi podzielonej na pięć etapów: tworzenie historii, storyboardu, praca plastyczna, animacja oraz udźwiękowienie. Dzieci koncentrują się głównie na pracy plastycznej, nie zaś na technicznych niuansach. W takiej formie autor prowadzi je już 20 lat.
Warsztaty trwały 3 dni. W ramach zajęć dzieci wymyślały historię, tworzyły bohaterów, konstruowały zakończenie. Historia była opowiadana techniką wycinanki papierowej przy użyciu zdjęć oraz innych materiałów. Metoda bardzo twórcza i angażująca. Montażem zajmowały się osoby prowadzące. Na koniec wszyscy uczestnicy otrzymali gotową animację na płycie. Ciekawe co będzie w przyszłym roku. Może warto nawiązać współpracę z Panem Romanem i coś mu zaproponować;)